Szkoła Podstawowa nr 1 w czasie II wojny światowej

1 września 1939 roku polscy uczniowie zamiast szkolnego dzwonka usłyszeli odgłosy wyjących syren, spadających bomb i huk dział. Naszą szkołę, tak jak tysiące szkół w Polsce zamieniono na szpital. Lokowano tu rannych żołnierzy sprowadzonych z ból bitewnych. Cały parter szkoły wypełniono rannymi. Duża sala gimnastyczna wysłana była wokół słomą, na której leżeli ranni i konający. Po zajęciu szkoły przez Niemców na dziedzińcu palono książki biblioteczne, portrety, krzyże, obrazy, mapy, pomoce szkolne. Użyto do tej pracy Żydów, prześladując ich przy tym w bestialski sposób. Szczuto ich psami i bito. Spalono wieloletni dorobek szkoły i pracy nauczycieli i uczniów. Ocalał jedynie sztandar szkoły, ukryty przez woźną Janinę Michalską-Bogdanowicz.

 Tak ocalenie sztandaru wspominała pani Janina Bogdanowicz podczas uroczystości nadania szkole imienia Armii Krajowej w dniu 9 listopada 1996 roku:

O czym tu opowiadać? Czasy były straszne. Trudno o nich mówić, bo łzy cisną się do oczu. Niemcy niszczyli wszystko. Mieszkałam tu i musiałam na wszystko patrzeć. Pomyślałam sobie, że niewiele tu mogę zrobić, ale jest w tej szkole coś, co warte było ocalenia. Był to właśnie sztandar tej szkoły. Poszłam wieczorem ze swoją mamą do kancelarii. Akurat nie było nikogo. Sztandar wisiał na swoim miejscu. Zdjęłyśmy go z drzewca. Zwinięty przeniosłyśmy do mieszkania. Trzeba było jeszcze ukryć go na stałe. Znalazłyśmy skrzynkę, w której go przechowałyśmy. Wędrował z nami wszędzie, bo przecież zmieniałyśmy miejsce zamieszkania. Po wojnie przyniosłam go do szkoły. To wszystko. Nie zrobiłam nic nadzwyczajnego. Tu pracowałam, byłam i jestem z tą szkołą związana. Myślę, że każdy kto by był na moim miejscu, zrobiłby to samo.

Dzięki bohaterskiej postawie pani Janiny Bogdanowicza sztandar został ocalony i jest cenną pamiątką po przedwojennej szkole. Z chwilą zajęcia miasta przez Niemców władze zezwoliły na rozpoczęcie zajęć lekcyjnych. Przygotowano gmach szkoły i 1 października rozpoczęto naukę dla polskich dzieci. 10 listopada aresztowano kierownika szkoły Wacława Ciećwierza, nauczycieli - Józefa Ozdowskiego i Kazimierza Jankowskiego oraz prefekta księdza Stanisława Krystosika. Więziono ich w dawnej cerkwi. Oprócz Kazimierza Jankowskiego wszystkich rozstrzelano 1 grudnia w Woli Łąckiej. Zwłoki wrzucono do wspólnej mogiły, ukrywając w tajemnicy miejsce zbrodni. Odkryto ją po zakończeniu wojny w 1945 roku. Zabitych pochowano z honorami na gostynińskim cmentarzu w zbiorowej mogile. Obowiązki kierownika szkoły objął dotychczasowy nauczyciel języka niemieckiego Adolf Szulc. Warunki pracy były bardzo trudne, pełne niepokoju o los szkoły, dzieci i nauczycieli. Okupant wymagał, aby w każdej szkole pracował nauczyciel dobrze znający język niemiecki. Jednakowy program dla wszystkich szkół obejmował naukę niemieckiego, rachunków w zakresie czterech podstawowych działań oraz prace na rzecz III Rzeszy, w tym najczęściej prace porządkowe na rzecz gminy. 15 marca 1940 roku przerwano naukę w szkole. Dzieci polskie przestały się uczyć, a nauczyciele musieli szukać innej pracy lub kryć się przed wszelkiego rodzaju represjami. Część nauczycieli przedostała się przez „zieloną granicę” do Generalnej Guberni, unikając aresztowań. Ci, którzy pozostali, przystąpili do tajnego nauczania. W budynku szkoły utworzono punkt przejściowy dla osiedleńców niemieckich, tzw. Woliner und Baltischen Deutsche, którym przydzielono gospodarstwa i przedsiębiorstwa po wysiedlonych Żydach lub Polakach. Później w szkole mieściło się niemieckie żeńskie Seminarium Nauczycielskie, a w końcowej fazie wojny szkoła służyła za Dom Żołnierza. Zakończenie okupacji w Gostyninie nastąpiło 18 stycznia 1945 roku. Wojska polskie wraz z radzieckimi wkroczyły do miasta od strony żychlińskiego lasu. Wkrótce rozproszeni po kraju nauczyciele zaczęli wracać do Gostynina. 10 lutego 1945 roku wznowiono naukę w szkole.

Elżbieta Marciniak